Cerkiew w Suczewicy (fot. Paweł Kucharski) czyli garść wspomnień z letniego przejścia.


Pamiętam, że długo zastanawiałem się czy pojechać na przejście letnie. W perspektywie minionego lata miałem dwa wyjazdy jeden do Rumunii i drugi w Ałtaj, a ponadto kończyłem pisać pracę magisterską. Gdy już wiedziałem, że jednak istnieje szansa na zrealizowanie wszystkich planów postanowiłem pojechać.

 

Rozpocznij oglądanie zdjęć Nadeszła. magiczna, a zarazem przerażająca data - 27 kwietnia 2001 r. Sparaliżowana strachem, trzęsącymi rękoma wkładałam do plecaka ciepły sweter, ortalionowe spodnie i wełniane skarpetki. W końcu z pogodą to nie przelewki. Wielkanoc była śnieżna, kto zatem zagwarantuje, że pierwsze dni maja będą ciepłe. Czarny kot przebiegający mi drogę oznaczał, by nie wierzyć pogodynkom. Dlatego zepchnęłam w mroki nieświadomości słońce i temperaturę +26oC. Jeszcze wrzuciłam coś do jedzenia i trzymając się kurczowo tatusinego rękawa wsiadłam do samochodu.

zimówka - to stukot kół pociągu jadącego z Warszawy w kierunku wytęsknionych i wyczekiwanych gór;

- to gigantycznych rozmiarów plecak, który z dziarską minką trzeba było włożyć na plecy i targać na obitych ramionach przez sześć dni;

XXI Kurs przewodnicki SKG

Tekst ten ukazał się również w biuletynie SKG nr 17
pod tytułem: Z pamiętnika młodej kursantki

Manewry

Fot. Michał Kalisz Czarna, głucha, październikowa noc. Samo serce ogromnego lasu, puszczy, kniei, dżungli... a z resztą nazywajcie to sobie, jak tylko chcecie. W każdym bądź razie wszędzie wokół mnie bardzo wysokie drzewa. A wśród nich małe, zabłąkane grupki żądnych wrażeń, strudzonych wędrowców.