tyt.jpgXXIII Kurs Przewodników Górskich

Na Dworcu Wileńskim, zgodnie z zasadą - lepiej być godzinę przed, niż sekundę po - pojawiłem się czterdzieści minut przed czasem. Oczekiwanie na grupę umilił mi pączek z budyniem i grupa młodych brakedance'owców prezentujących przy jednym z wejść swoje umiejętności.

tyt.jpgczyli moja pierwsza kursówka

Długi listopadowy weekend nadchodził wielkimi krokami, a wraz z nim wyjazd na pierwszą kursówkę. Ciekawość, co mnie tam spotka mieszała się z niepewnością i odrobiną strachu - ale o tym, że chcę jechać wiedziałam na pewno.

 

 

Jesień w Besidzie Wyspowym Niewielka hala dworcowa wypełniona ludźmi. Pod ścianą duża grupa młodych, żądnych wrażeń osób, każdy z plecakiem dość pokaźnych rozmiarów. Przed drzwiami inna ekipa, rzekomo SKPB, nic więcej jednak o tym niewiadomo.

 

czyli wspomnienia z przejścia zimowego w Bieszczadach 2004

tyt.jpgHu! hu! ha! Hu! hu! ha!
Nasza zima zła!

 

My raczej tego wierszyka Konopnickiej nie powtórzymy, bo dla nas zima okazała się niezwykle łaskawa. Temperatury nam sprzyjały, mróz trzymał się z dala, a jedyne, co naprawdę nam dokuczało, to wszechobecna wilgoć i jezioro w butach. Ci, co nie lubią wody, na pewno nie bawili się dobrze, bo pływało dosłownie wszystko. Pływał też nasz namiot, który pewnej nocy nie został domknięty. Inni też walczyli z tym żywiołem. Mokry był śnieg, mokry deszcz, mokre kurtki, spodnie, buty. Ale humory nam dopisywały - w końcu kompania była w dechę!