Rozpocznij oglądanie zdjęć Tego lata Sekcja Wysokogórska SKG nie pojechała w Alpy. Powód? - tegoroczni uczestnicy Kursu turystyki wysokogórskiej mieli swoje prywatne plany wakacyjne - i to wcale nie turystyczne - ale... wspinaczkowe: kursy skałkowe, taternickie, wyjazdy "niekursowe". Słowem rodzi nam się pokolenie wspinaczkowe, co wróży Sekcji świetlaną przyszłość.

 

tyt.jpgTydzień przed wyjazdem temperatury spadały poniżej -20 C. Najbardziej ekstremalnie było w Bieszczadach - tuż obok Beskidu Niskiego. PAP informował o utrzymującym się zjawisku inwersji. Wieści z zimówki pieszej docierały do Warszawy, ale nie były regularne. Dawali znać, że żyją, raz pojawił się wpis na forum (pewnie zlecony). My natomiast szykowaliśmy się do wyjazdu - głównie we własnym zakresie. W domach panowało spore zdenerwowanie, a dysputy prowadziliśmy na Powiślu. Dla sporej części ludków miał to być pierwszy kontakt z nartami, bo wcześniej zapowiedziane jazdy szkoleniowe po lesie nie wypaliły. Skończyło się na teorii. Niektórzy pod wpływem doniesień pogodowych zaopatrywali się w najcieplejsze śpiwory, a gdy ktoś już taki miał, pozostawało tylko nerwowo obserwować doniesienia i cierpliwie czekać, co wydarzy się na naszym wyjeździe. Zdenerwowanie przeniosło się potem na dworzec.

tyt4.jpgNa Dworcu Wschodnim pojawiłam się grubo przed czasem, bo aż 50 minut... Czekało już na szczęście parę osób, ale po instruktorach (miało być dwóch) nie było śladu... Pojawili się dopiero chyba na 3 minuty przed planowaną zbiórką...