images?q=tbn:ANd9GcTSLcyjuQCBKa8GTW2ng44Vw-jmgaSm-qj7sLy9-gCrEEaaz8Q10w Nasza podróż rozpoczęła się nad ranem w Przemyślu, gdzie wysiedliśmy (my, czyli Damian i Ja-cek) po całej nocy spędzonej w zatłoczonych i dusznych pociągach. Był piękny dzień, co dawało nadzieję na wspaniałą przygodę w czasie tego długiego dziewięciodniowego weekendu majowego. Widząc niemały tłumek innych współpasażerów, wyglądających na takich, co mogliby się wybierać w kierunku Lwowa, a może nawet Krymu, uznaliśmy, że czas działać. Wyścig po bilety kolejowe relacji Lwów-Symferopol wystartował!

tyt.jpgJako żółtodziób, który nigdy nie przemierzał górskich szlaków ZIMĄ, do weekendowego wyjazdu w Góry Sowie podeszłam z nieufnością acz i z pewnym zainteresowaniem, które wzbudziła we mnie pewna kartka - plan wyjazdu. Na wspomnianym skrawku papieru (format A4) znalazłam wszystko co było potrzebne do wyjazdu. Niestety - ku mojemu zaskoczeniu - na liście nie było suszarki do włosów.

Wino, kobiety i śpiew...

... nie, to inny wyjazd. Coś mi się pomyliło...

tyt.jpgWielka drewniana ława, przy której siedzieliśmy, zapełniona była menażkami, kubkami, torbami z wszelkiego rodzaju jedzeniem i świecami dającymi niewielkie światło. Wszystkie kaloryfery poobwieszane były szczelnie mokrymi ubraniami, zaś rząd butów bronił dostępu do kominka, w którym ogień wesoło zabawiał się drewnianymi klockami. Gdzieś po sali krążył kubek z Beherovką, zaś Szymon - gospodarz bacówki pod Krawców Wierchem, w której właśnie byliśmy, w prawdziwym stroju góralskim i z prawdziwymi góralskimi instrumentami śpiewał prawdziwe góralskie piosenki. Na wszystkich twarzach było widać zmęczenie, ale i radość. Dla takich chwil warto wyjechać w góry.

tyt.jpgczyli druga edycja
Akcji Sprzątania Doliny Pięciu Stawów

Organizator Akcji: Studencki Klub Górski
Miejsce akcji: Dolina Pięciu Stawów w Tatrach
Czas: weekend 18 - 19 września 2004
Bohaterowie: członkowie Studenckiego Klubu Górskiego i jego sympatycy
Rezultat: ponad 3 000 kilogramów zebranych śmieci i rupieci

Moje przeżycia związane z pobytem w Kijowie są dość nietypowe w porównaniu z innymi podróżami, wyjazdami, wyprawami itd. Nietypowe są okoliczności i nowa sytuacja, w której się znalazłam. Dość nieoczekiwanie (faktem pewnym stało się to na trzy dni przed godziną zero) pojechałam bowiem na pierwszy w życiu wyjazd z pilotem. Mało tego, tym pilotem nie był nikt inny tylko ja sama a grupa, która wg moich spodziewanych (podręcznikowych) orientacji miała liczyć 30-40 osób, zamknęła się dopiero w liczbie 127.