Szedłem po nieznanej ziemi i czułem ją pod stopamiRozpocznij oglądanie zdjęć

Była lekka łagodna doskonała i niepodobna do gliny
Była różowa od piasku i współzawodniczyła z wodą
Podobnie jak język poezji nie miała kamieni
Mój krok nie roztrącał trawy a jednak towarzyszył mi jej zapach
Ta ziemia była jak wiersz bez rymu i miary
Z którego po każdym wersecie wydobywa się cudowne westchnienie kwiatu

Dotknąłem dłonią tej łaskawej ziemi pode mną
Popłynęła po moich palcach jak wino długo trzymane w ciemności

Jak przez pamięć pieszczone wspomnienia
Piosenka nie wypuszczana z warg i napełniająca ciało lekkością
Wiosna która nie zapomniała jeszcze o śniegu.

Luis Aragorn

Jak na tak niecodzienny wyjazd, towarzyszy znalazłem też w niecodzienny (chociaż chyba coraz bardziej popularny) sposób - przez internet. Choć do wyjazdu, który miał trwać ok. 100 dni zostały tylko 2 tygodnie nie wahałem się ani chwili - jadę.

Przejście łuku Karpat ma niemal same zalety dla osoby kochającej góry: przez 3 miesiące przebywa się w cudownych pasmach, pozwala poznać nieznane części "naszego" w końcu łańcucha górskiego, można przemierzyć 4 pasma o charakterze wysokotatrzańskim, co najmniej 8 podobnych do Tatr Zachodnich oraz inne które nie przypominają rzeźbą żadnej z polskich nierówności i nie spotkać ani jednego turysty. Poza tym jest to wyczyn w znaczeniu sportowo-turystycznym. Przed nami łańcuch Karpat przemierzyła jako pierwsza grupka 5 Polaków z SKPB pod kierownictwem Andrzeja Wielochy w 1980 roku. 4 lata później próbę ponowili Słowacy, jednak brak stosownych zezwoleń zmusił ich do ominięcia całego odcinka ukraińskiego.

Będąc w Mongolii mieliśmy w planach podróż na pustynię Gobi. Wynajęliśmy samochód (niezawodnego rosyjskiego UAZ-a) i aby obniżyć koszty znaleźliśmy partnerów: Jeffrey'a i Ellen z Belgii oraz Kanadyjczyka Grega.
Naszym kierowcą był doświadczony, sympatyczny Mongoł z firmy Sergey's Guest House (kryptoreklama;)
W ciągu siedmiu dni mieliśmy pojechać do Dałandzadgad, zwiedzić dolinę Yołyn Am
i wydmy Chongoryn Ells w Parku Narodowym Gurwan Sajchan, a w drodze powrotnej zobaczyć piaskowcowe klify Bayanzag.

Nasza trasa

Rozpocznij oglądanie zdjęć

Kambodża to zupełnie inny świat. Fascynuje dzikością i dziewiczym pięknem, a jednocześnie budzi grozę swoją historią. Podróżowanie po Kambodży raczej nie przypomina sielankowej wycieczki. Jest to jeden z najbiedniejszych krajów w Azji, wciąż borykający się z wieloma problemami. Sytuacja społeczno - polityczna raczej nie jest stabilna. Kraj wciąż dochodzi do siebie po krwawych rządach Czerwonych Khmerów, którzy do dnia dzisiejszego nie odpowiedzieli za swoje zbrodnie. Mimo to Kambodża jest przyjazna dla turystów, którzy zostawiają tam cenne dolary i przygotowana do ich przyjęcia.

Rozpocznij oglądanie zdjęć O wyprawie pierwszy raz usłyszałam w maju 2002 roku, na jednych z zajęć na wydziale socjologii. I choć wtedy moja wiedza na temat tego kraju była praktycznie zerowa, od razu zdecydowałam, że chcę pojechać. Potem było już tylko odkładanie pieniędzy, sprawy organizacyjne, wykruszanie się ekipy i chwile zwątpienia, kiedy w Azji zaczął szaleć tajemniczy SARS. Walka ze zdrowym rozsądkiem, odpieranie racjonalnych argumentów rodziców i znajomych, problemy z pozwoleniami, dodatkowo nie podtrzymywały motywacji. Nagle okazało się, że zdarzenia z odległego zakątka świata, które dla większości osób nie miały najmniejszego znaczenia, pochłaniały całą naszą uwagę. Coś co działo się setki kilometrów stąd mogło zrujnować rok ciężkiej pracy i prawie spełnione marzenia. A jednak w maju, w okresie największej kumulacji SARS większość osób zdecydowała się wpłacić pieniądze na samolot....