- Dokąd? Do Afryki? Nie boisz się?
Tak właśnie reagowała większość ludzi, którym mówiłam o swoich planach wyjazdowych.

Plany snuliśmy od dawna, bo już od paru lat. Termin wyjazdu przesuwał się trzykrotnie, ludzie w międzyczasie rezygnowali, z różnych przyczyn finansowych, urlopowych, zdrowotnych, ale wreszcie się udało. 28 sierpnia 2002 roku w dziesięcioosobowej grupie wyruszyliśmy do Afryki, a konkretnie do Kenii, Tanzanii i Ugandy.
1.jpg

Podczas dwóch wypraw Jedwabnym Szlakiem dotarliśmy do Iranu (2002) i Uzbekistanu (2001). Podziwialiśmy wspaniałe zabytki Samarkandy, Buchary i Chiwy. Poczuliśmy "oddech pustyni" i zapach korzennych przypraw. Wsłuchiwaliśmy się w wołania Muezinów, którzy wzywali wiernych na modlitwę. Zobaczyliśmy Isfahan, Kerman, Sziraz, Jezd i Bam. Spośród setek zdjęć, mnóstwa zapisków z podróży, wielkiej ilości przygód, wybraliśmy te, które naszym zdaniem najlepiej obrazują atmosferę tych terenów.

Położenie poszczególnych miast przedstawia poniższa mapka:

tyt_thumb.jpgFuji - dla niektórych wspaniały wulkan, dla innych miejsce pielgrzymek. Dla nas jest kolejnym etapem podczas blisko dwumiesięcznej podróży po Japonii. Etapem koniecznym. Bo jak wytłumaczyć się nie zdobyciem Fuji, będąc tu, w kraju kwitnącej wiśni.

 

Zaczęło się od rozmów z moim promotorem o górskich wyprawach. W ten sposób pewnego dnia padł pomysł wyjazdu w Alpy i zdobycia Mont Blanc (4810m) - najwyższego szczytu starej Europy. 03m.jpg
Według podziałów geograficznych najwyższym szczytem Europy jest Elbrus (5642m), ale w opracowaniach na temat wyższości Białej Góry można przeczytać nawet dość drastyczne opinie "...nikt tak naprawdę nie myśli, że Kaukaz jest częścią Europy, Bałkany, Ukraina, a nawet Moskwa są w Europie do pewnego stopnia..." (z http://www.peakbagger.com/peak/blancfr.htm). W każdym razie zdobywcy Korony Ziemi umieszczają w swoim koronnym CV dwa szczyty, by rozwiać wszelkie wątpliwości.

 

09m.jpgPomysł zorganizowania wyprawy pojawił się po udanym wyjeździe na Chan Tengri w 2002 roku. Góra ta jak na siedmiotysięcznik była wymagająca, więc po jej zdobyciu chcieliśmy spróbować swych sił trochę wyżej - najlepiej w Himalajach.
Pomysł ambitny, ale wiedzieliśmy ile nas czeka pracy, aby ten plan stał się rzeczywistością. Fundusze, fundusze, urlop i inne przeszkody piętrzyły się przed nami co najmniej na wysokość 8000 metrów...