Nazywam się Maciek Krzyworączka, jestem studentem V roku prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Z SKG jestem związany od ponad 2 lat, od października 2006. Od grudnia 2007 jestem członkiem Klubu. Związać się z Klubem chciałem od dawna, ale zbierałem się do tego dość długo. W pewną środę, kolejną już zresztą, kiedy obiecywałem sobie, że pójdę na slajdy - wreszcie się wybrałem. Pamiętam, jak tego wieczoru Pani Ania Czerwińska bardzo ładnie mówiła o zdobyciu Makalu i czegoś tam jeszcze - chyba Gasherbrum. I po slajdach podszedłem do jakiejś dziewczyny - później okazało się, że to Gosia Hoch - która zwijała kable, więc myślę sobie - pewnie coś wie. Zadałem jej niezwykle błyskotliwe pytanie - co mógłbym robić? W sensie w Klubie i co trzeba zrobić, żeby zacząć chodzić po górach. Gosia mi na to bardzo miło odrzekła, że najlepiej chyba, jakbym poszedł na kurs. A poza tym, żebym wziął parę plakatów i je rozwiesił na wydziale. I tak się to zaczęło.

Po raz pierwszy w górach to było jak miałem 11 lat i pojechałem na kolonie do Radkowa w Góry Stołowe. Mieliśmy wejść na Szczeliniec, ale kierownictwo uznało, że to chyba niebezpieczne. Nie to był jednak początek, choć już wówczas góry mi się podobały. Odbiłem to sobie (Szczeliniec) 10 lat później. Ale w ogóle podstawówka to był górski okres, bo 2 lata później były Bieszczady, a potem - Tatry. Mój pierwszy szczyt to Czantoria z rodzicami na wakacjach w Wiśle - wjechaliśmy krzesełkami, ale zeszliśmy, a ponieważ schodzenie jest trudniejsze, więc i tak się liczy. Zaczęło się, jak pojechałem ze znajomymi w Pieniny i musiałem wiele rzeczy zorganizować, bo tak jakoś wyszło, że mi przypadła rola prawie przewodnika. A przede wszystkim wybierałem trasy na każdy dzień, poganiałem ich i się wkurzałem, że tak wolno idą. Wtedy uznałem, że chyba wolałbym jakieś bardziej wymagające chodzenie, a jak ktoś chce się zmęczyć, to Klub jest dobrym miejscem do tego. W górach lubię majestat, spokój, ciszę i że jest mało samochodów. No i widoki - zostają w pamięci na długo. Jedno z moich wspomnień - widok na ośnieżone Tatry, w ciemnych, stalowych chmurach z Gorców i Paweł Staniszewski, który wymienia każdy szczyt od lewej do prawej. Moje górskie osiągnięcia - jest ich bardzo niewiele, przede wszystkim w Polsce - Bieszczady, Beskidy, Gorce, Tatry, Sudety. Za granicą - Gorgany. Klub lubię za to, że skupia ludzi z różnych środowisk i za to, że w ogóle jest. Że są tu osoby, którym się coś chce i którym na czymś zależy i wytrwale dążą do celu. Moje marzenia górskie - Afryka, nie tylko górsko, Ameryka Południowa. Ulubione góry - polskie, szczególnie Gorce, Pieniny, Tatry. Jakoś tak człowiek jest u siebie.