Studencki Klub Górski Daj się porwać pasji!
  • Home
  • Aktualności
    • Rajd Jesienny 2026 - Karkonosze
  • Kurs Przewodników Górskich
    • Przebieg szkolenia
    • Harmonogram zajęć
    • Manewry Nizinne
    • Najczęstsze pytania
    • Władze kursu
    • Dokumenty kursowe
    • Upoważnienie
  • Baza Namiotowa
    • Bieżący sezon
    • Galeria
    • Dawne dzieje
    • Co dookoła
    • 1.5% dla Bazy
  • Kontakt

O Klubie

  • Kontakt
  • Nasza działalność
  • Kalendarz
  • Chcę działać
  • Członkostwo w SKG, składki
  • Władze
  • Składki
  • Przewodnicy SKG
  • Historia
  • Statut
  • Biuletyn SKG
  • Relacje z wydarzeń
  • Infolista
  • Zniżki
  • Nasi Partnerzy
  • Galerie
  • Archiwum
  • Wszystkie artykuły
  • Relacje - wszystkie
  • PTTK
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start
  3. Numer 5 (zima '95)

Jak Indianie ze szczepu Eskagów sprowadzili do swej wioski Mikołaja

Autor: Aneta Świksz
Aktorzy: Autorka, Marcin Drozdowicz, Paweł Jesiotr, Karolina Kania, Anna Kleczek, Monika Mirkowska, przymusowy aktor Plasti oraz aktorzy z sali (podstawieni krzykacze typu Fazi)
Dekoracje i scenografia: Agnieszka Fijałkowska
Reżyseria i nadzór: Smok i Szaman

Treść sztuki jest niewątpliwym przedstawieniem ciężkiej doli kursantów, których Wąż i Szaman posyłają nie wiadomo po co i nad którymi wszyscy się znęcają poza Mikołajem (czytaj Prezesem). Przybywa on zresztą tylko po to, aby dawać prezenty. Jest to gorzka satyra na temat stosunków i zwyczajów panujących na kursie i wewnątrz klubu. Jest to alegoryczna opowieść o długim i jednak skutecznym poszukiwaniu Dobrego Wujka, który coś da i rozwiąże nabrzmiałe problemy klubu. Oczywiście cała robota spychana jest na biednych kursantów przez olbrzymiego Węża (łatwo odgadnąć kogo uosabia ta postać) i Szamana, który w trakcie całej akcji siedzi, nic nie robi, na koniec zaś aresztuje św. Mikołaja (czyżby aluzja do zamierzanego zamachu stanu?). Także inni (klubowicze? instruktorzy? waleci?) nic nie pomagają kursantom w ich samotnej, długiej walce i wędrówce, ograniczając się do dawania koszy z prowiantem i udzielania dobrych rad, z których i tak nic nie wynika. Autorka porusza też bolesny temat bazy w Podwilku. Treść sztuki z pewnością daje wiele do myślenia, może skłaniać do pesymizmu, chociaż wiele fragmentów rozbawiało widzów do łez. Odnajdywali tam bowiem swoje doświadczenia i znajome postacie. Można wręcz przyrównać humor w sztuce do przysłowiowego dickensowskiego "uśmiechu przez łzy". Atutem była bez wątpienia wspaniała gra aktorska młodego, debiutującego zespołu oraz świetna scenografia i dekoracje. Minusem sztuki były dłużyzny osłabiające tempo akcji, ale przecież jest to sztuka oparta na życiu, a noce na kursie i chodzenie też są długie.

Strona 10 z 13

  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
© 2026 Studencki Klub Górski.