Rozpocznij oglądanie zdjęć Już po raz piąty miłośnicy Bieszczad mogli uczestniczyć w Wielki Piątek w unikalnym wydarzeniu - drodze krzyżowej na Tarnicę. Pielgrzymi z różnych części Polski zjeżdżali się autokarami, samochodami i kulejącym PKS- em z Zagórza, szczególnie duża grupa przybyła z Rzeszowa. Część z pielgrzymów przyjechała do Ustrzyk Górnych już dzień wcześniej, nocując w Białym Hoteliku lub u 'księdza'. Na eskluzywny Hotel Górski (prowadzony przez PTTK) niewielu mogło się skusić, ponieważ nocleg kosztuje tam 85 zł za dobę, a u 'księdza' - bardzo konkurencyjne 20 zł.

 

W Wielki Piątek dość senne jak na tę porę roku Ustrzyki przeżywały prawdziwy najazd, i już od rana grupy pielgrzymów ciągnęły na Tarnicę, najwyższy szczyt Bieszczad. Dlaczego właśnie tam? W 1954 roku na Tarnicę wszedł nasz przyszły papież, Karol Wojtyła. Dla uczczenia tego wydarzenia w 1987 roku postawiono tam metalowy krzyż.

fot. Magda Hejzyk W tym roku wyjątkowo bieszczadzki GOPR wraz z dyrekcją parku podjął decyzję o wpuszczeniu pielgrzymów na czerwony szlak, który z Ustrzyk wiedzie przez Szeroki Wierch, tzw. koronę. Dzięki temu pielgrzymka była bardzo malownicza. Lepszej pogody zresztą nie można było sobie wyobrazić - mocne słońce, błękit nieba okraszony pierzastymi chmurkami, czasem zlewającymi się na horyzoncie z lśniącymi śniegiem wzgórzami. Na przełęczy pod Tarnicą można było w pełni zdać sobie sprawę z rozmiarów pielgrzymki. W tym stycznym punkcie krzyżowały się drogi wchodzących niebieskim szlakiem z Wołosatego, żółtym z Mucznego przez Bukowe Berdo i oczywiście czerwonego. Panowała radosna, życzliwa atmosfera. Było też dużo śmiechu, gdy śmiałkowie z Polsko - Ukraińskiego Korpusu Pokojowego z Przemyśla, noszący na beretach szarotki, zaczęli forsować stromy stok Tarnicy, niezupełnie po szlaku, a potem zjeżdżać z wielkim hukiem na kamaszach.

Z Tarnicy nie chciało się schodzić, mimo że wiał silny wiatr. Wielu ludzi przyjeżdża tu w Wielki Piątek co roku, bo można przyżyć coś wyjątkowego - połączyć przeżycia duchowe z radością wspólnego przebywania w zimowych jeszcze Bieszczadach.

 

Fot. Magda Hejzyk
Fot. Magda Hejzyk
Fot. Magda Hejzyk
Fot. Magda Hejzyk
Fot. Magda Hejzyk
Fot. Magda Hejzyk