Studencki Klub Górski Daj się porwać pasji!
  • Home
  • Aktualności
    • Rajd Jesienny 2026 - Karkonosze
  • Kurs Przewodników Górskich
    • Przebieg szkolenia
    • Harmonogram zajęć
    • Manewry Nizinne
    • Najczęstsze pytania
    • Władze kursu
    • Dokumenty kursowe
    • Upoważnienie
  • Baza Namiotowa
    • Bieżący sezon
    • Galeria
    • Dawne dzieje
    • Co dookoła
    • 1.5% dla Bazy
  • Kontakt

O Klubie

  • Kontakt
  • Nasza działalność
  • Kalendarz
  • Chcę działać
  • Członkostwo w SKG, składki
  • Władze
  • Składki
  • Przewodnicy SKG
  • Historia
  • Statut
  • Biuletyn SKG
  • Relacje z wydarzeń
  • Infolista
  • Zniżki
  • Nasi Partnerzy
  • Galerie
  • Archiwum
  • Wszystkie artykuły
  • Relacje - wszystkie
  • PTTK
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start
  3. Numer 4 (lato '95)

Na lewo Himalaje na prawo Karakorum

Wojtek T. Szypuła

Skąd ten tytuł? To najkrótsza charakterystyka widoku roztaczającego się z leżącego w dolinie Indusu Skardu, jako że właśnie Indus uznaje się za granicę między tymi dwoma łańcuchami górskimi. Ze Skardu nie widać wprawdzie żadnych siedmio- czy ośmiotysięcznych kolosów, ale już czuje się atmosferę wielkich gór; indywidualni trekkersi i międzynarodowe ekspedycje dokonują ostatnich zakupów i przygotowań przed podbojem lodowców i szczytów Karakorum.

Wyprawa Studenckiego Klubu Górskiego i Warszawskiego Towarzystwa Fotograficznego "Karakorum '94", w składzie: Paweł "Jaguś" Jagielski - lekarz, Robert "Misio" Lech, Maciej Nałęcz - kierownik, Dorota "Rudawka" Rudawa - II kierownik, Paweł Szempliński oraz niżej podpisany, dotarła tu w 12 dni od opuszczenia warszawskiego Okęcia, po fantastycznej, ośmiogodzinnej przejażdżce z Gilgit na dachu autobusu. Wcześniej przebyliśmy wzdłuż cały Pakistan (wylądowaliśmy w Karachi, nad oceanem) i połowę Karakoram Highway, załatwiając po drodze w Islamabadzie chińskie wizy. Trzy dni później opuściliśmy Askole, punkt startowy do wyjść pod K2, Broad Peak i Gasherbrumy. Naszym celem w tej części wyprawy było pokonanie dwóch spośród najdłuższych lodowców Karakorum - Biafo i Hispar, oddzielonych przełęczą Hispar (5151 m n.p.m.) i zejście do doliny Hunzy. Był to plan znacznie ograniczony w stosunku do pierwotnych zamierzeń, ale z lodowca Choktoi i podejścia pod Latoki musieliśmy zrezygnować wobec konieczności posiadania zezwolenia z Ministerstwa Turystyki lub wynajęcia przewodnika.

Dręczona przez wyjątkowo złośliwy wirus zapalenia migdałków (ostatecznie chorobę przeszło 83% uczestników), w uszczuplonym do czterech osób składzie, ekspedycja osiągnęła dolinę Hunzy po prawie trzech tygodniach ganiania jaków, dreptania po lodzie i morenach, "zigzaggingu" między szczelinami i trawersowania poprzecznych lodowców.

Po ponownym połączeniu się obu odłamów wyprawy i spędzeniu w szóstkę mniej więcej tygodnia w Hunzie (piękne miejsce na odpoczynek, z widokami na Rakaposhi (7788 m n.p.m.) i Ultar Peak (7388 m n.p.m.), 12 września wjechaliśmy do Chin, z zamiarem zdobycia siedmioipółtysięcznej Muztagh Aty w chińskim Pamirze oraz przejechania dawnym Jedwabnym Szlakiem przez Kashgar, Turfan i Urumqi do Kazachstanu. Wobec niekorzystnych warunków pogodowych pierwszej części planu nie udało się zrealizować, za to rekonesans w zachodnich Chinach ocenić można jako udany i mogący stać się źródłem cennych doświadczeń na przyszłość. Za ciekawostkę uznać wypada ustanowienie klubowego rekordu wysokości (niskości?) przez zdobycie dna Kotliny Turfańskiej, leżącego 154 m poniżej (!) poziomu morza.

6 października, po trzech i pół tygodnia w Chinach, przekroczyliśmy w Korgos granicę kazachską, by już prosto przez Ałma-Atę, Moskwę i Brześć, w dwóch turach, dotrzeć do Polski między 12 a 15 października. Było świetnie!

Strona 8 z 13

  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
© 2026 Studencki Klub Górski.