W pomajówkowy weekend wsiedliśmy w pociąg (i bus) w kierunku Zawoi. Spodziewaliśmy się typowej, majowej pogody jednak masyw babej Góry, nie bez przesady nazywanej Diablakiem, miał dla nas inne plany. Szlak przywitał nas deszczem, sniegiem i mgłą taką, że chwilami nie było widać dalej niż na trzy metry. Tym razem nie udało nam się wejść na Babią, ale jej masyw mogliśmy obserwować z oddali, kiedy na chwilę odsłaniały go chmury. Na Małą Babią wchodziliśmy właściwie w ulewie. Jednak nie ma takiej złej pogody, która się kiedyś w końcu nie zmienia - na Mędralowej witało nas popołudniowe słońce. W niedzielę na szlaku było już spokojniej, a pożegnalną pizzę jedliśmy, opalając się na trawie.

Mimo trudności wracaliśmy z uśmiechami na twarzach i na pewno długo będziemy wspominać ten wyjątkowy weekend.

W majówkowy weekend nasi sympatycy wyjechali rowerami na Suwalszczyznę. Twierdzą, że zostaliby jeszcze dłużej, bo kraina piękna jak baśń opanowała ich zmysły.

Nasz ostatni wyjazd klubowy w Góry Świętokrzyskie przeszedł oczekiwania nawet najbardziej wymagających turystów-krajoznawców i geologów. W ciągu dwóch dni udało nam się zobaczyć zamki rycerskie i królewskie, nocne Kielce, rezerwaty przyrody i wiele, wiele innych... Podczas wyjazdu poddaliśmy się urokowi nie tylko Gór Świętokrzyskich, ale również Doliny Nidy, której pięknie falujące wzniesienia, tarasy zalewowe, łąki cieszyły nasze oczy podczas sobotniej objazdówki. Na pewno tam jeszcze wrócimy.

 Brunary, godzina 5:15
Wieje jak cholera,
Ciemno wszędzie,
Głucho wszędzie,
Staszku, co to będzie,
Co to będzie?

8 lutego

Naszą zimową wyprawę w Beskid Niski zaczęliśmy od zwiedzenia z zewnątrz cerkwi w Brunarach. Wkrótce potem przekroczyliśmy Białą i ruszyliśmy w góry. W trakcie marszu na przełęcz między Małą a Wielką Kiczerą rozwidniło się. Dzień przyniósł pierwszą panoramkę zakończoną upolowaniem przez Staszka Mierzwiaka Michała Pluty “Puszka”., który padł ofiarą kanapki. Jeśli już o kanapkach mowa, to podczas pierwszej przerwy sensacje wzbudziły puszkowe kanapki z karczkiem.

DSCF7123

Wyjazd w Beskidy Śląski i Śląsko - Morawski (9-12 XI 2013)

Mkniemy przez Warszawę, wokół nas wstaje świt, czerwone niebo mocno odcina się od szarzejącej zabudowy. Zaczyna się robić co raz jaśniej, czerwień przechodzi w  morele i róż.

Wskazówki mojego zegarka nieustannie przesuwają się do przodu, niebo staje się błękitne.

Słońce odprowadza nas niczym wierny pies aż po same góry. A potem ...