Pik Pobiedy - Góra Zwycięstwa
15 sierpnia 2004 r. w czternastym dniu od rozpoczęcia akcji górskiej zespół w składzie Marcin Miotk (KW Warszawa) i Jacek Teler (Pamir) osiągnęli główny wierzchołek Piku Pobiedy (7439 m n.p.m.) uznawanego za jeden z najtrudniejszych siedmiotysięczników świata. Tego trzeciego polskiego wejścia dokonali w stylu alpejskim (szybki atak na górę bez zakładania poprzednio obozów) drogą prowadzącą przez Pobiedę Zachodnią (6918 m n.p.m.).
Pik Pobiedy - 7439 m n.p.m. - to najwyższy szczyt Tien-Shanu. Pasmo to - znane również pod nazwą "Niebiańskich Gór" - stanowi najbardziej na północ wysunięty wielki łańcuch górski Azji, ciągnący się przez około 2500 km na terytoriach Kazachstanu, Kirgizji i Chin. Przez długi czas, głównie ze względów politycznych, niechętnie wpuszczano do Tien-Shanu obcokrajowców. Dopiero zmiany ustrojowe na początku lat dziewięćdziesiątych spowodowały, że Góry Niebiańskie stały się terenem działań alpinistów z całego świata. Mimo to jest to pasmo ciągle jeszcze mało znane, o dużych możliwościach eksploracji.
Rajd Szlakiem Orlich Gniazd cz.II
Rajd zorganizowany dla osób niepełnosprawnych ze Stowarzyszenia „Chata z Pomysłami"
Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada,
lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma,
lecz przez to, czym dzieli się z innymi.
Jan Paweł II
Po powrocie z Rajdu zapytano mnie: Jak tam wyjazd?
Odpowiedziałem: Rewelacja. Lampa z nieba, dużo zwiedzania, niesamowite jaskinie i zamki, wesoła grupa, wyśmienite jedzenie.
Bajkał 2004. Nad wielkim jeziorem
Na każdego kiedyś przychodzi pora, żeby pojechać "daleko, tak daleko...". Pomysł naszego wyjazdu do Azji powstał w 2003 roku kiedy doszliśmy do wniosku, że już czas realizować marzenia o wielkich podróżach. Celem naszej wyprawy stał się legendarny Bajkał. Równie ważnym i emocjonującym doświadczeniem miała być sama podróż w to miejsce - ponad 6000 km pociągami, w tym sławną Koleją Transsyberyjską...
Strusie są w Beskidach czyli zimówka w wykonaniu narciarzy (Kurs XIV 2004/2005)
Tydzień przed wyjazdem temperatury spadały poniżej -20 C. Najbardziej ekstremalnie było w Bieszczadach - tuż obok Beskidu Niskiego. PAP informował o utrzymującym się zjawisku inwersji. Wieści z zimówki pieszej docierały do Warszawy, ale nie były regularne. Dawali znać, że żyją, raz pojawił się wpis na forum (pewnie zlecony). My natomiast szykowaliśmy się do wyjazdu - głównie we własnym zakresie. W domach panowało spore zdenerwowanie, a dysputy prowadziliśmy na Powiślu. Dla sporej części ludków miał to być pierwszy kontakt z nartami, bo wcześniej zapowiedziane jazdy szkoleniowe po lesie nie wypaliły. Skończyło się na teorii. Niektórzy pod wpływem doniesień pogodowych zaopatrywali się w najcieplejsze śpiwory, a gdy ktoś już taki miał, pozostawało tylko nerwowo obserwować doniesienia i cierpliwie czekać, co wydarzy się na naszym wyjeździe. Zdenerwowanie przeniosło się potem na dworzec.
Czytaj więcej: Strusie są w Beskidach czyli zimówka w wykonaniu narciarzy (Kurs XIV 2004/2005)
Ałtaj - złote góry
Wyjazd w Ałtaj marzył mi się od dawna. Wszystko zaczęło się pewnego pięknego dnia, kiedy znalazłam się na pokazie slajdów z Ałtaju organizowanym przez SKG. Wtedy to stało się jasne, że aby uznać moje życie za spełnione, muszę tam pojechać. I udało się. Po pięciu latach, ale jednak.
Nic nie zapowiadało wielkich przygód, dramatów, emocji. Plan zakładał dwutygodniowy trekking w grzbiecie Siewieroczujskim i trzeci tydzień w paśmie Kurajskim. Trasa została ustalona, relacje innych grup, które tam już były, nie zapowiadały niespodzianek. Okazało się jednak, że miało być inaczej...