Majówka w Tatrach 2013)
Nie ma dla żądnych nauki kursantów większej tragedii niż odwołana kursówka. Nie ma, nie ma. Nie ma rady - trzeba jechać bez instruktora. Oto geneza wyjazdu.
Na majówkę w Tatry pojechały dwie osoby: Asia i Wojtek - tj. niestety aż dwie trzecie aktualnej liczby kursantów Sekcji Wysokogórskiej SKG. Mieliśmy dołączyć do "dużej" (minimum czteroosobowej) grupy znajomych Asi. Wyjazd stał się binarną odyseją tych dwóch "grup".
Sprzątanie Doliny Pięciu Stawów "Clean up the World" w Tatrach (2013)
Pomysł Akcji Sprzątania Tatr narodził się w czasie obozu/rajdu letniego zorganizowanego przez SKG w lipcu tego roku, a dokładniej w Pieninach. Idąc w kierunku Góry Zamkowej i Trzech Koron widzieliśmy "tłumy" turystów podążających w tym samym kierunku lub wracający z Trzech Koron. Co jakiś czas mijaliśmy przepełnione śmietniki i kombinowaliśmy, co by tu dużego można zrobić. Chyba śmieci pozostawiane przez turystów nas zainspirowały, ponieważ w pewnym momencie padło hasło sprzątania gór. Najwięcej "turystów" odwiedza Tatry. W związku z tym postanowiliśmy przeprowadzić Akcję w Tatrach. Najstarsi kowale mówią "kuj żelazo póki gorące", więc zadzwoniłem do Wieśka (3 minuty po wymyśleniu Akcji) i przedstawiłem projekt.
Czytaj więcej: Sprzątanie Doliny Pięciu Stawów "Clean up the World" w Tatrach (2013)
Rajd Mała Fatra
O rajdzie tym myśleliśmy razem z Kasią już podczas wakacji. Wracając z przejścia letniego, mając w perspektywie organizację rajdu zaliczeniowego, umówiliśmy się, że zrobimy go razem. Jakiś czas później ustaliliśmy pierwszy możliwy termin, zaś już we wrześniu przy piwie Wiesiek zaproponował nam miejsce wyjazdu. Po krótkim rozeznaniu w sytuacji stwierdziliśmy, że pomysł jest pierwsza klasa. Na początku października Szymer oficjalnie zatwierdził nam wyjazd i się zaczęło...
Ekspresem przez Rumunię czyli jak wiele może się wydarzyć w pozornie krótkim czasie
Bywa tak, że przez kilka miesięcy kręcimy się wśród tych samych lub bardzo podobnych spraw, ludzi, radości i smutków. Wszystko znane, oswojone, drogie wprawdzie, ale z każdym zaspanym porankiem czujesz coraz bardziej, że trzeba coś tu zmienić. Coś w tobie domaga się nowości, przyśpieszonego bicia serca, niepewności, nieprzewidywalności... I nagle... nagle wszystko zaczyna wyglądać inaczej, słońce świeci mocniej, lodowaty normalnie (czyt. w czasie pobytu w wygodnym domowym zaciszu) płynący wartko strumień nie wydaje się już wcale taki zimny a mały czerwony budzik przemienia się nagle w faceta w polarze tego samego koloru, który co rano z niegasnącym zapałem i uporem krzyczy: pobudka !!!
Czytaj więcej: Ekspresem przez Rumunię czyli jak wiele może się wydarzyć w pozornie krótkim czasie
It's a long way to the top
Nasza droga do bycia przewodnikiem Studenckiego Klubu Górskiego zaczęła się tak na dobre pewnej październikowej nocy gdzieś w krzalu jednego z mazowieckich kompleksów leśnych, gdy błądziliśmy w poszukiwaniu kartek porozwieszanych na drzewach. Jej kraniec ujrzeliśmy ponad rok później na Dworcu Centralnym, gdy powiedzieliśmy "dziękujemy" uczestnikom Rajdu Andrzejkowego w Beskid Niski.