Ruskinowce były jednym z 13 miast spiskich, zastawionych w 1412 roku przez Zygmunta Luksemburskiego Polsce. Wobec niezwrócenia długu zostały one do niej włączone i pozostawały pod władzą polskich starostów spiskich aż do 1769 roku. O tym możemy przeczytać w każdym przewodniku - a w każdym razie w każdym polskim przewodniku. Żaden z nich jednak - a przynajmniej żaden mi znany - nie informuje o dalszych losach tej miejscowości. Miasteczka Ruskinowce nie znajdziecie też w żadnym współczesnym wykazie miejscowości ani na żadnej mapie. Nie wiedzie doń już żaden szlak - oznakowany ani nie oznakowany.

fot. Marek CerońPomimo trwającej sesji oraz śniegu i mrozu za oknem postanowiliśmy wyskoczyć na weekend w góry. Naszym celem były Rudawy Janowickie - niewielkie, ale bardzo malownicze pasmo u podnóża Karkonoszy. Naszych humorów nie zdołała popsuć nam nawet temperatura -20oC rano na stacji w Janowicach Wielkich.

 

35SKGlogo

W 2011 roku hucznie uczciliśmy 35 urodziny naszego Klubu. Organizacji obchodów przewodniczył Michał Pluta, ale zaangażowanych było wielu klubowiczów i sympatyków, bez których udziału obchody nie byłyby takie same !

 

Tegoroczny sylwester klubowy odbył się w Beskidzie Żywieckim. W okresie od 27 XII do 2 I do naszej dyspozycji mieliśmy obiekt PTSM w Zawoi - Wełczy, miejscowości położonej opodal Babiej Góry. W ciągu paru dni udało nam się zrobić kilka fajnych tras i poszusować na pobliskich stokach narciarskich. Niezabrakło też wieczornego relaksu przy planszówkach i karciankach, wspólnego muzykowania oraz szaleństwa nocy sylwestrowej.

Tak się jakoś złożyło, że znalazł się ktoś kto spisał dzieje tego wyjazdu ale gdy zajrzałem do rękopisu owego jegomościa okazało się, że ta relacja jest do innych niepodobna...

KopiecPrzejście letnie XXXI KPG zaczęło się w piątkowy wieczór 13 VII. Uczestnicy wyjazdu spotkali się tuż po 20:00 by w godzinę później po dopakowaniu plecaków wsiąść w pociąg do Budapesztu. Nikt nawet nie przypuszczał, że nasza wyprawa do Rumunii będzie obfitować w tak wiele zwrotów akcji...

Podróż do Budapesztu oraz przesiadka do pociągu mającego zawieźć nas do Rumunii przebiegły bez zawirowań. Jedynym problemem, który nas trapił była zbyt duża ilość jedzenia.
Łebscy kursanci, walczący z mapami i przewodnikami traktującymi o rejonie przejścia,