Dla tych, którzy mają niewiele czasu na czytanie......

 

20.02.2012 r. kilka minut po godz. 16 wszedłem na najwyższy poza Azją szczyt na Ziemi. Aconcagua 6962 m npm, najwyższy szczyt obu Ameryk, góra która nie jest trudna technicznie lecz jest wymagająca w zdobyciu ze względu na wysokość oraz zmienność pogody. Zanim zdobyliśmy tę górę czekaliśmy w bazie Plaza de Mulas (4400m) 5 dni na poprawę pogody. W końcu nie mając pewności jaka pogoda będzie w kolejnych dniach, ze względu na różne źródła meteorologiczne, zdecydowaliśmy się na akcję w górze i w ciągu 4 dni przenosząc się pomiędzy Plaza de Mulas ( 4400 m), Nido de Condores (5590m), Coleras (5970m) 20.02.2012 r po 12 godzinach ataku szczytowego i wzniesienia się o 1000m stanęliśmy na szczycie. Dla każdego z nas była to pierwsza i od razu zwycięska wyprawa. Każdy z nas był zdeterminowany, skoncentrowany i dobrze przygotowany aby zdobyć szczyt. Sprzyjało nam również szczęście oraz dobre prowadzenie Roberta Rozmusa, prezesa stowarzyszenia Annapurna, zdobywcy Korony Ziemi i wielu innych górskich szczytów oraz organizatora niezliczonych wypraw w różne części świata.

 

wiosenne5_2012.jpg

Relacya z exkursji po Karpatach w ziemi Sanockiej (27.04 - 05.05 2012)

By mroki niepamięci i upływ czasu nie zaćmił tego, co działo się  na przejściu wiosennym XXXI KPG, podjąłem się spisania relacji z tej wiekopomnej wyprawy. Wykorzystywałem każdą chwilę w czasie naszej bieszczadzkiej eskapady, by chwytać za pióro i notować na bieżąco bieg wypadków. A było, co notować, gdyż była ona owocna w tak  przeróżne wypadki i doznania, że ich nie upamiętnienie byłoby wielką stratą dla dziejów turystyki w Karpatach.

01Zazwyczaj, jako cel kolejnych podróży staram się wybierać miejsca, w których jak dotąd nie byłem. Wyjątek do tej pory zrobiłem tylko dla Meksyku, no i teraz - powrót w Apolobambę. Gdy człowiek wraca w miejsca, które już wcześniej odwiedził i ma związane z nimi wspomnienia, to oczekuje, że te wspomnienia tam odnajdzie. Zazwyczaj odnajduje rozczarowanie, bo miejsce okazuje się nie być już tak wspaniałe, bo już nie ma tam tych samych ludzi, których spotkał ostatnio, bo jest inaczej. Jak dotąd miałem szczęście do powrotów - w Meksyku było inaczej, ale nie gorzej...

Z Na wstępie wyjaśnić należy złowrogo brzmiącą nazwę rajdu. Po raz pierwszy została świadomie użyta rok wcześniej, gdy wykorzystując przedłużony weekend, w noc Wszystkich Świętych, zaraz po wizytach na rodzinnych grobach udaliśmy się w góry, w tym kontekście pochodzenie nazwy zdaje się samo narzucać. W tym roku znacznie lepiej w kalendarzu ułożył się weekend ze Świętem Niepodległości, chwytliwa nazwa jednak została.

lato_84Jest piękny jesienny wieczór. Bacówka na Jasieniu. Rajd Jubileuszowy z okazji 25-lecia SKG i wieczorne rozmowy przy ognisku. Także o tym, czy coś po nas „starych" przetrwało do czasów obecnych. I Prezes opowiada - właściwie to już chyba legendę - o pewnych manewrach na przejściu letnim, które zostały rozstrzygnięte w jakiejś knajpie, gdzieś w Beskidzie Niskim...

A ja w tym momencie wracam pamięcią do swoich manewrów sprzed osiemnastu lat, które na przejściu letnim w 1983 roku odbyły się trochę inaczej, niż powinny. I chociaż pamięć jest już zawodna i z całego kursu pamiętam niewiele, to manewry tkwią jeszcze gdzieś głęboko. Może dlatego, że nigdy nie powiedzieliśmy wszystkiego do końca publicznie, jak również nigdy nie zostaliśmy rozgrzeszeni z naszego postępowania